Dear diary...

W obronie Instruktorów Żeglarstwa PZŻ. No fakt, w demagogii jesteś niezły ) Podobnie jak przedmówca , Zbyszek i ja )))

W jednym ktoś tam wyżej ma rację. Pokrętna ta wasza argumentacja. Rozumiem ją jeszcze dla dużych jednostek żaglowych gdzie odpowiedzialność spora i tu musi rzecz prowadzić profesjonalista i to nie podlega dyskusji. tylko nie po kursach PZŻ a po Akademii Morskiej. Ale na małych jachtach ? Przedstawię Wam kwit kapitana wszech mórz i oceanów Republiki Vanuatu. Czy to Was uspokaja ? Nie macie przecież żadnej możliwości weryfikacji umiejętności poza przekonaniem sie na własnej skórze. Pisze Zbyszek o kwestii przeglądów. A czy zadał sobie pytanie kto i jak te przeglądy robi ? Przecież to fikcja. Elementy obowiązkowego wyposażenia przenoszone z jachtu na jacht na czas przeglądu. Nie tędy droga. Jeżeli załoga czy czarterodawca nie ma poczucia odpowiedzialności, to żaden przegląd nie pomoże. I żadna inna kontrola.
W tym Doe ma chyba rację. Nie umiecie żyć bez organów kontroli.
Osobiście uważam, że obowiązkowe patenty są niepotrzebne. Pisze Zbyszek, że chciałby aby kapitan który go wiezie miał kwity. I ma rację. Tylko dzisiaj Zbyszek nie ma wyboru, bo ma tylko jedne słuszne kwity. W momencie uwolnienia sytuacji będzie mógł postawić czarterodawcy warunek : biorę jacht, ale kapitan ma mieć kwity takie i takie. I sprawa będzie załatwiona. Proste.
zegarek wyprawowy.
Kapitan Trampa ma podobny zegar, tylko tai na wyposażeniu statku, jego prognozy na 90 % sprawdzają się.
Skoro mowa o prognozach morskich...
Nie wiem, po co tutaj ten temat morski, ale skoro jest użyta taka właśnie argumentacja, to może warto wiedzieć, skąd się biorą owe prognozy tak ważne dla statków morskich? Otóż one pochodzą wprost z morskich portali pogodowych, na przykład takiego - http://new.meteo.pl/wamco...=0&cat=0&time=8 Inna sprawa, że to jeszcze trzeba umieć... czytać.
I to się da ściągnąć na byle komórkę, nie mówiąc już o możliwościach obowiązkowo posiadanego odpowiednio wyposażonego komputera pokładowego, najczęściej zresztą dwóch niezależnych na morskiej jednostce pływającej, choćby jachcie! Zatem, nie są to osobiste prognozy jakiegoś kapitana, a wynik pracy potężnych sztabów ludzi i maszyn.
Natomiast wmawianie nam, że tworzenie prognozy morskiej, to wynik posiadania jakiegoś super zegarka naręcznego, to zwykłe kłamstwo, albo w najlepszym wypadku najzwyklejszy brak wiedzy.
Nie ma Pan racji, co .... Nie ma Pan racji, co z resztą wynika z treści Pańskiego artykułu. Jeżeli już krytyka to nie pod adresem urzędów morskich. Przytacza Pan "rejestrację, przeglądy, uprawnienia" w wielu krajach. Otóz:
1. nie musi Pan rejestrować jachtu w urzędach morskich, może pan to uczynić w PZŻ;
2. przeglądom nie podlegają jachty ze znakiem spełnienia norm unijnych CE, poza tym przeglądy może dokonywać PZŻ;
3. uprawnień nie określają urzędy morskie ani administracja morska, a ministerstwo sportu.
Poza tym pisze Pan w treści że przeglądom nie podlegają jachty wybudowane według norm unijnych. Ale zapomniał pan dodać że normy te obejmują również wyposażenie. U nas jak się buduje to ze względów oszczędnościowych wyposażenie jest dodatkowe i wielu "biednych" jachtsmanów z niego rezygnuje. Sam podał pan że w Holandii, Belgii, Finlandii, konieczne jest świadectwo radiooperatora. Świadczy to o tym że jachty te posiadają radiostacje lub UKF. U nas nie jest to wymagane.
Reasumując, odczep się Pan od urzędów morskich, zdemontuj wyposażenie i pływaj. Ale wówczas spróbuj Pan ubezpieczyć jacht, spróbuj pan wezwać pomoc,spróbuj się pan uratować, a za akcję ratowniczą SAR już niebawem zapłaci pan niezłą sumę. Wzorem innych państw (podobnie jak turyści w górach) będzie obowiązkowe ubezpieczenie od akcji ratowniczych, albo płatne z kieszeni.
Na marginesie, siedzę w tym zawodzie kilkadziesiąt lat i jeszcze nie spotkałem polskiego jachtsmana który by nie narzekał.
Lubie strafa ciszy.
Jeśli chodzi o obowiązek patentowy i obowiązek rejestrowania jachtów to:

Ustawa z 23.08.07 o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym oraz niektórych innych ustaw określa uprawnienia wymagane do prowadzenia jachtów w Polsce. Ustawa ta mówi, że nie są wymagane żadne uprawnienia do prowadzenia:
- jachtów żaglowych o długości kadłuba do 7,5 m,
- jachtów motorowych o mocy silnika do 10 kW.

Ustawa z 11.05.07 o zmianie ustawy o żegludze śródlądowej określa warunki rejestracji i przeglądów technicznych a w szczególności wymiary i moc silnika jachtów które nie podlegają obowiązkowi rejestracji. Są to:
- jachty żaglowe o długości kadłuba do 12 m.
- jachty motorowe o mocy silnika do/równej 15 kW.

Ponadto istnieje Rozporządzenie Ministra GM z 05.09.07 określające dokumenty, przeglądy techniczne i wyposażenie dla jachtów morskich. Mówi ono, że:
- dla jachtów niekomercyjnych o długości kadłuba do 15 m przeglądy techniczne nie są obowiązkowe.
- jachty niekomercyjne o długości kadłuba do 15m nie mają obowiązku posiadania Karty Bezpieczeństwa, Świadectwa Klasy i Orzeczenia Zdolności Żeglugowej.
- dla jachtów niekomercyjnych listy wyposażenia nie mają charakteru obowiązkowego, są jedynie zaleceniami.
_________________
Pozdrawiam
Marek Grzywa

W obronie Instruktorów Żeglarstwa PZŻ. Odpowiadam Jochnowi Dou
Kol. Jochn Dou pisze:

Nie widziałem tu wycieczek osobistych
I dalej:

chyba nie zarzuca mi Kolega, że to ja wyciągnąłem nazwiska Mnicha czy Jassera w tej dyskusji ?
Wyciagnąłeś Kolego jeszcze nazwiska Pastuszki i Borowskiego. Wybacz, ale trudno nie nazwać tego wycieczka osobistą
Kol. Jochn Dou pisze:

1. Ma się nijak, tak jak nijak mają się jachty komercyjne w Polsce. Nie ma w prawodawstwie takiego określenia.
Zgoda, określenia w polskim prawodawstwie nie ma, ale jachty takie są i prowadzą je ludzie z uprawnieniami PZŻ.
Kol. Zbyszek Klimczak pisał w innym wątku”

kapitan, który mnie "wiezie" w czasie rejsu, na który zamustrowałem z ogłoszenia, prawo, musi mi gwarantować, że ma on stosowne kwalifikacje a jacht podlega jakiejś kontroli i jest wyposażony odpowiednio. Ten, co czarteruje jacht, musi mieć gwarancje ustawowe, że jacht podlega jakiejś kontroli i jest bezpieczny. Za to płacę a słowa czarterodawcy lub kapitana (przyp. mój) to za mało.
Tu dokładnie się z nim zgadzamKol. Jochn Dou pisze:

Na jachtach komercyjnych innych bander nasze uprawnienia mogą posłużyć w sytuacji braku papieru w WC. I w dalszej części postu: [quote] Zna Kolega przykład w naszym prawie, gdzie członkowie związku sportowego podlegający pod przepisy tegoż związku egzaminują i szkolą na papiery wagi państwowej ? [quote] Niestety tak, ale nie napisałeś od kiedy więc uzupełnię od liberalizacji w 1997 roku , przed tym były wysoko notowane i było z nimi stosunkowo łatwo o pracę na jachtach komercyjnych (i statkach) innych banderKol. Jochn Dou pisze:
O słabości naszego systemu szkolenia powiedziano już tyle, że szkoda się powtarzać. Najlepszym tego dowodem jest brak uznawalności w innych krajach. I dalej:
nasze poglądy nt instruktórów i szkolenia są w 90% zbieżne Ja pisze:
znajdźmy drogę by z powrotem tak nie było. i z uporem podaję 4 pilne sprawy, które powinny być załatwione co najmniej 10 lat temu
1. stworzyć nowy system stopni żeglarskich obowiązkowych jedynie dla komercji. Za podstawę do dokonywania poprawek uznałbym polski system z przed 81 roku. 2. Ustalić właściwy program szkolenia być może w oparciu o uczelnie morskie. 3. Właściwie umocować go w prawie na wzór angielski. 4. Wprowadzić całkiem nowy program szkolenia instruktorów, być może również w oparciu a wyższe uczelnie n.p. AWF-y. .
Pozdrawiam
Krzysztof